środa, 25 kwietnia 2012

Czy ja kocham moją mamę?

- Marysia, kochasz mamę?
- Nie!
- A tatę?
- Yhy
- A Franka?
- Yhy
- A babcię?
- Yhy
- A dziadka?
- Yhy
- A mamę?
- Nie!
- A sąsiada?
- Yhy
- A kotka?
- Yhy
- A mamę?
- Nie! Nie! Nie!

wtorek, 17 kwietnia 2012

Mężczyzna zmiennym jest?

Mawia się, że zmienność to domena kobiet.
A ja Wam powiem, że to bzdura!
Bo faceci bywają równie zmienni.
Na przykład mój braciszek - Franek (niewielki z niego facet, ale zawsze).
Potrafi rozrabiać jak opętany.
A za chwilę pogrąża się w głębokich rozmyślaniach.
Może się też rozzłościć nie na żarty.
A także mazgaić się jak przysłowiowa baba.

Najczęściej jednak jest roześmianym urwisem.
Takim jak tu:

Ku pamięci.
Wczoraj Franek oderwał się od podłoża.
Dotychczasowe jego próby wyglądały dość komicznie, ale teraz śmiechu nie było.
Bynajmniej!
Bardzo stabilnie trzymał na czworaka.
I muszę przyznać, że już nie mogę się doczekać, aż będzie ze mną ganiać.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wesołych!

Zdrowych
Spokojnych
Smacznych
Mokrych
Udanych
Radosnych
Świąt Wielkanocnych

życzy

Marysia z brygadą

piątek, 30 marca 2012

Lowe

Do tego wpisu zbieram już od dłuższego czasu.
Po wielu nieudanych próbach w końcu prezentuję moje refleksyje dotyczące miłości bratersko-siostrzanej.
A raczej stanu skrajnego uwielbienia.
Tak, tak.
Wcale nie przesadzam.
Ja uwielbiam Franka.
A Franek uwielbia mnie.

Objawia to się następująco.
Z mojej strony:
- zawsze kiedy zauważę u Franka brak smoczka, pędzę na poszukiwania a po jego odnalezieniu zasadzam mu go w buzię
- często dzielę się z nim jedzeniem legalnie uzyskanym od mamy oraz różnymi zdobyczami upolowanymi gdzieś na boku (ostatnio zapodałam mu rozmemłaną stroniczkę z książeczki)
- lubię się z nim bawić i przynosić mu zabawki
- będąc bardzo troskliwą i opiekuńczą starszą siostrą, często głaszczę go po główce, albo kładę swoją na jego kolankach, pozwalając mu w ten sposób na zabawy z moją grzywą
- lubię sobie z nim pogadać, nadając na ultradźwiękach (mama krzyczy, że ją od tych pisków głowa boli, ale cóż poradzić)

Franek z kolei swą miłość okazuje za pomocą mniej subtelnych środków wyrazu. Ale w końcu nie ma się co dziwić - to przecie jeszcze dzieciak!
I tak:
- wyszczerza się w promiennym uśmiechu na sam mój widok. Zawsze!
- lubi się do mnie poprzytulać
- kiedy się do niego przysiadam na kocyku, zaraz do mnie pełznie, żeby mnie chwycić za stopę (czasem nawet podgryza moje paluszki, co mnie bardzo bardzo rozśmiesza)

Zapewniam wszystkich, że obrazek jest rozczulający.

Do następnego!