Od kilku dni gadam jak najęta. Poza standardowym gu-gu-ga staram się wymawiać inne zbitki literowe jak np. pfw, bwp, mnb itp. Niestety przy ich wymawianiu produkuje mi się więcej śliny niż zazwyczaj i po takim kilkunastominutowym monologu jestem kompletnie przemoczona. A mama, zamiast zmienić mi ubranko na suche, przyczepia w zamoczonych miejscach swoje wkładki laktacyjne... Come on! Jak ja wyglądam!!! Jakby mi biust wykiełkował... pod szyją. Totalna kompromitacja!
Ale wróćmy do mojego gadania - mimo mojej wielkiej niechęci udało się mamie popełnić mały filmik uwieczniający moje gaworzenie. Trafił właśnie do postprodukcji i niebawem pojawi się na blogu.
Tymczasem znikam. Pa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.